↷ W sprawie technicznej

 buzia-z-guma-do-zuciaWiem, że jest tutaj możliwość lajkowania komentarzy i notek. Całkiem jak na fb. Może to się podoba wielu, jednak jeżeli chodzi o blogi, to chyba chodzi o coś innego. Osoba pisząca notkę na jakiś temat, chce nim zainteresować innych, a tym samym oczekuje, że ktoś napisze komentarz, zamiast zostawiać polubienie.

Jasne, że łatwiej nacisnąć „lubię to”, niż napisać kilka słów, gdy chcemy zabrać głos w jakiejś sprawie. Nie wiem, jak rozumieć takie polubienie? ktoś zapoznał się z notką, aprobuje jej treść i  nie ma nic do dodania, czy może nie ma zdania.

Wyłączyłam możliwość polubienia, a przynajmniej tak mi się wydaje.

W życiu istnieje coś takiego jak wzajemność i równowaga, gdy zostaje zachwiana, to jeden dalej będzie robił tak jak dotychczas, inny zmieni kryteria, by dostosować się do sytuacji. Zamykanie się w okowach własnego bloga może jest ciekawe, jednak nie zbliża dyskutantów. Nie można poznać innego punktu widzenia, a tym samym polemizować.

W związku z tym proszę ewentualnych „czytaczy”, by nie zostawiali polubień, bo nie jestem ich entuzjastką i ich nie kolekcjonuję. Dziękuję

Reklamy

☹ To były czasy

Sześć lat zrobiło swoje i powiem, że nie da się przejść  koło Salonu obojętnie. Poprzeglądałam stare salonowe notki. Tylu ludzi człowiek poznał. W większości wirtualnie. Dobrze, że są choć wspomnienia, notki i komentarze.

Weszłam na blog Lemoniadowego i powiem, że zrobił kawał dobrej roboty, segregując notki, adnotacje i ciekawostki. Po  nich jak po sznurku można się poruszać i odwiedzać starych znajomych. Szkoda, że zniknęła Panna Wodzianna, bo ona potrafiła wyłapać dziwactwa i różne odchyły nękające ludzi i sama też czasem nie potrafiła się im oprzeć. Ludziom z zewnątrz pewnie będzie trudno zrozumieć ten fenomen, bo zebrało się tam odpowiednie  grono osób, które z sobą współpracowało. To miejsce żyło i było aktywne. Komu to przeszkadzało?

Czytaj dalej